Boks: 8 lat temu Tomasz Adamek pokonał Johnathona Banksa

    Gdybyśmy prowadzili na naszej stronie coś w stylu “Kartka z kalendarza”, to dziś z pewnością poświęcilibyśmy dzień Tomaszowi Adamkowi. 8 lat temu bowiem Góral, który trzy miesiące wcześniej zdobył tytuł mistrza świata w kategorii cruiser, po raz pierwszy bronił pasa czempiona. Na przeciw niego stanął w ringu Johnathon Banks, który słynął z tego, że jednym ciosem potrafił kończyć pojedynki. Adamka oglądała wtedy cała Polska, każdy bacznie śledził karierę pięściarza z Gilowic.

    Mimo że walka odbyła się w Prudential Center, czyli w USA, a Banks jest Amerykaninem, to na trybunach głośniejsi byli kibice Adamka. Polak bowiem, po efektownym zwyciestwie z Cunninghamem zaskarbił sobie sympatię lokalnych fanów. Przywrócił wielki boks do New Jersey, dzięki czemu Newark znowu żyło sportami walki. Adamek stał się koniem pociągowym organizowanych w tym mieście walk.

    20 zwycięstw, 0 remisów i 0 porażek – taki był rekord Banksa w tamtym momencie. Pięściarz słynął z tego, że dysponował bardzo mocnym, soczystym ciosem, który pomógł mu aż 15 pojedynków kończyć przed czasem. Góral, który dopiero zaczynał swoją karierę w tej kategorii wagowej, miał zatem czego się obawiać. Polak wcześniej walczył w wadze półciężkiej, Banks miał zakusy ku temu, by swoją karierę kontynuować z najcięższymi pięściarzami na świecie.

    Już od pierwszych rund widać było, że Adamek ma bardzo duży respekt do swojego rywala. Niby walka toczyła się pod jego dyktando, niby obijał Amerykanina, ale generalnie jego ciosy nie robiły na nim zbyt dużego wrażenia. Polak był szybszy, bardziej mobilny. Wiedział jednak, że Banks ma w zanadrzu broń, od której ginęło kilku jego poprzednich przeciwników. Mowa o prawej ręce, która robiła różnicę.

    “Tomek, nie ma ku*wa bitki” to słowa Andrzeja Gmitruka pomiędzy siódmą, a ósmą rundą, które przeszły do historii. Polski trener bowiem słynął z tego, że raczej nie przeklina i rzadko kiedy traci panowanie nad sobą. Pojedynek zaczął wtedy wymykać się Adamkowi spod kontroli, Banks wciągał go w swoją grę. Zamiast mądrego i systematycznego punktowania w każdej rundzie, Góral wdał się z Amerykaninem w bijatykę i po jednym z ciosów wyraźnie się zachwiał. Banks, który był gorszy w tym pojedynku, poczuł krew i wyraźnie sie ożywił. Bardzo nie spodobało się do Gmitrukowi, który miał inny plan na tę walkę.

    I wtedy przyszła ósma runda. Banks zagapił się na chwilę, a skutecznym ciosem i mocnym lewym sierpowym Adamek trafił swojego rywala czym wyraźnie go naruszył. Potem poprawił prawym i Amerykanin padł na deski. Liczenie miało pomóc dojść Banksowi do siebie, ale nic z tych rzeczy. Po wznowieniu walki Góral rzucił się na swojego przeciwnika i gradem ciosów wykończył go przed czasem. Nokaut, finito, Adamek broni pasa. Banks przez dłuższą chwilę nie mógł dojść do siebie po tej nawałnicy.

    Pięć miesięcy później Adamek jeszcze raz obronił tytuł w cruiser i potem przeniósł się do wagi ciężkiej. Co było potem każdy pamięta. Banks również miał plan, żeby w królewskiej kategorii kontynuować swoją karierę, ale wiodło mu się ze zmiennym szczęściem. Dziś jest jednym z trenerów… Władimira Kliczko. Adamek, który przed rokiem skończył karierę, dalej marzy o powrocie na ring. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

    Komentarze