Bohater tygodnia: Zwycięzca jedynej zmiany

    W naszym cyklu zazwyczaj staramy się zwrócić uwagę na sportowca, który w minionym tygodniu dokonał rzeczy ponadprzeciętnej lub zasłużył na szacunek z powodu swoich poza boiskowych dokonań.

    Jako, że ostatnio oczy całej, nie tylko piłkarskiej, Polski były zwrócone w kierunku kadry Adama Nawałki, postanowiliśmy dziś wyróżnić jednego z zawodników reprezentacji, którzy brali udział w meczu z Kazachstanem.

    Powiecie, że żaden z zawodników nie zasłużył na to, by pochwalić go po zremisowanym spotkaniu z Kazachami. Fakt, skoro remisujemy mecz, przed którym dopisaliśmy sobie w głowach trzy punkty i dajemy sobie odebrać dwubramkowe prowadzenie, to ciężko szukać pozytywów.

    Dla jednego z zawodników był to jednak pojedynek nie tyle udany, co ważny w jego rozwijającej się karierze i będący sygnałem, że powoli wszystko idzie w dobrym kierunku. Bohater jedynej zmiany, Karol Linetty, pojawił się na boisku w osiemdziesiątej trzeciej minucie, zmieniając strzelca pierwszej bramki, Bartosza Kapustkę.

    Nie udało mu się przeważyć szali zwycięstwa na korzyść Polaków, ale już sam fakt, że tak niechętny zmianom Adam Nawałka wpuścił go na plac gry, świadczy o tym, że szkoleniowiec darzy go zaufaniem i prawdopodobnie będzie na niego stawiał w przyszłości.

    A przecież w odwodzie byli jeszcze m.in. Jodłowiec, Wszołek, Wilczek czy Teodorczyk. Na ławce siedziało więc kilku zawodników, po których bardziej spodziewaliśmy się, że będą w stanie zmienić wynik.

    image
    4 zdjęcia

     

    Podkreślić należy, że Karolowi należą się pochwały za cały miniony miesiąc i to właśnie dlatego piszemy o nim. Wyjazd nie Euro do Francji był dla niego wielką nobilitacją, ale w pięciu turniejowych potyczkach nie zagrał ani minuty.

    Kiedy my zachwycaliśmy się Kapustką i w myślach transferowaliśmy go do największych europejskich firm, Linetty został gdzieś w cieniu, a przecież wiadome było, że francuski turniej i dla niego miał być trampoliną do mocniejszej ligi.

    Mimo, że na europejskim czempionacie nie wypromował się, to i tak zgłosił się po niego zagraniczny klub. I to nie z drugiej Bundesligi czy Championship, ale grająca we włoskiej Serie A Sampdoria. Na Linettym Kolejorz zarobił ponad trzy miliony euro, kwotę niebagatelną jak na polskie warunki.

    A najważniejsze jest to, że dwudziestojednolatek musiał dobrze wprowadzić się do drużyny, bo z miejsca został jej podstawowym zawodnikiem. Zadebiutował w przegranym przez Sampdorię 2:3 meczu z Barceloną, ale potem było już tylko lepiej.

    Ostatnie trzy spotkania to dwa zwycięstwa ligowe i wygrana jego zespołu w pucharze Włoch. We wszystkich tych meczach Karol zagrał od pierwszego do ostatniego gwizdka i chociaż nie wpisał się jeszcze na listę strzelców, to trener musi mu ufać, skoro daje mu ciągle szansę gry.

    Dodatkową motywacją musi być to, że trener Nawałka właśnie jego wpuścił na ostatnie minuty meczu z Kazachstanem. Kariera Linettego małymi krokami idzie do przodu, regularna gra w klubie mocnej włoskiej ligi, zaufanie trenera reprezentacji i młody wiek polskiego pomocnika przemawiają za tym, że w przyszłości może stać się jednym z lepszych polskich piłkarzy, z którego kibice będą mieli pociechę.

    Komentarze