Bohater tygodnia: Jaka piękna tragedia…!

    Pewnie znaleźlibyśmy setkę sportowców, którzy w ostatnich dniach zasłużyli na miano „bohatera tygodnia” bardziej niż on. Z całą pewnością większość ludzi świata sportu zrobiło więcej dobrego i godnego uwagi niż ten Pan. Ale trzeba przyznać, na tle dotychczasowego jego postępowania, że to co zrobił to bohaterstwo w czystej postaci.

    Odszedł. I to z honorem. Czy można było zrobić coś więcej w obecnej sytuacji? Oczekiwano od niego dużo więcej, ale nie udało się. W Warszawie obawiano się tego pożegnania, bo wraz z nim liczono się z dużym „prezentem” pożegnalnym. „Prezentem”, który dodajmy, należał mu się – bo ktoś w końcu umowę podpisał.

    Pozostając w  klimacie Ligi Mistrzów i wczorajszego meczu mistrza Polski ze Sportingiem Lizbona, chcieliśmy jeszcze raz wspomnieć o Besniku Hasim. Temat już wyświechtany, przewałkowany na każdy z możliwych sposobów, ale gwarantujemy Wam, że o Albańczyku będzie się pisać i mówić jeszcze wielokrotnie przez długie miesiące.

    Dlaczego? Po pierwsze, póki co Legia gra Champions League, ale nie ma się co oszukiwać, zostały jej jeszcze cztery spotkania. Na trzecie miejsce w grupie i Ligę Europy też nie ma co liczyć, Puchar Polski to też już odległe wspomnienie, już niedługo pozostanie więc tylko Ekstraklasa.

    hasi-legia-laczy-nas-pasja

    A w niej warszawski zespół będzie musiał gonić czołówkę. I każdy mecz, każda strata punktów, każdy kolejny awans lub spadek w tabeli będzie winą Hasiego. Chcąc nie chcąc, wspominać o tym będzie nowy trener Jacek Magiera, komentatorzy, kibice a i pewnie sami piłkarze.

    Kiedy już Legia odpadnie z europejskich rozgrywek, zostanie jej bardzo szeroka kadra z nieźle opłacanymi zawodnikami. W każdy meczu, w którym na murawie pojawią się Moulin, Langil czy Odijdja-Ofoe, komentator przypomni nam, że to właśnie albański trener sprowadził ich na Łazienkowską. Czy będą prezentować się dobrze czy źle, to już pewnie zależeć będzie od obecnego szkoleniowca.

    I najważniejsza kwestia. Kiedy podsumujemy start polskiej ekipy w Lidze Mistrzów, na pierwszy plan wysuną się finanse i to ile Wojskowi zarobili. Od kwoty tej odjąć trzeba będzie odprawę dla Hasiego. Początkowo liczono, że będzie wynosić ona około 1,5 miliona euro, ale Albańczyk zachował klasę i stanęło na tym, że warszawiacy zapłacą mu ok. jedną trzecią tej sumy. I za to chwała mu i wieczny szacunek.

    Zresztą na długo jego nazwisko zostanie zapamiętane, bo jakby nie było, to właśnie on wprowadził po dwudziestu latach polską drużynę do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Niby było źle, ale jak śpiewał Kabaret Moralnego Niepokoju: „jaka piękna tragedia…”.

    Komentarze