Bohater tygodnia: Choroba nie nosi koszulki przeciwnika

Futbol to ogromne pieniądze. Sto milionów euro płacone za transfer piłkarza robią wrażenie, ale nie są już czymś nierealnym. Liga angielska to najbogatsza z lig, tam kupno zawodnika za dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści milionów funtów to codzienność. Kasa ma tam zupełnie inną wartość i znaczenie.

To, że kluby wydają miliony na transfery i pensje piłkarzy nie dziwi nikogo i czasem każdy z nas pomyśli w duchu, że fajnie byłoby, gdyby część z tych bajecznych wypłat wpłynęłaby na jego konto. Nas ustawi to do końca życia, a klubowa kasa pewnie nawet tego nie odczuje.

A przecież można te pieniądze wydać lepiej! Przepłacane gwiazdeczki nie pokazują na boisku, że są warte bajońskich sum, czasem aż przykro oglądać ich wyczyny, za to częściej słyszymy o ich głupich zakupach czy imprezach.

Raz na jakiś czas ktoś jednak pójdzie po rozum do głowy i z tej góry złotych monet zabierze kilka, by przeznaczyć je na coś pożytecznego. Tak stało się w poniedziałek, kiedy Everton zadeklarował, że przekaże dwieście tysięcy funtów na opłacenie leczenia Bradleya Lowery’ego.

Pięciolatek to fan piłki nożnej, konkretnie Sunderlandu. Zmaga się z chorobą nowotworową, a szansą na wyleczenie chłopca jest kuracja w Stanach Zjednoczonych, której koszt to około siedemset tysięcy funtów. Dla zwykłego zjadacza chleba to kwota nieosiągalna, dla klubu czy nawet piłkarzy Premier League, to zazwyczaj niewielka część zarobków.

bradley-lowery-uzyskal-pomoc-od-evertonu-laczy-nas-pasja

W poniedziałek spełniło się jedno z marzeń Bradleya, wyprowadził kapitana swojej ukochanej drużyny na mecz z Evertonem. Kiedy prowadził Jermaina Defoe na murawę, cały stadion skandował jego imię i pewnie chłopiec zapamięta to do końca życia.

Ale nie to jest najważniejsze, chociaż jego Sunderland przegrał 0:3 po hat-tricku Lukaku, to chłopak i tak dobrze będzie wspominał drużynę z Liverpoolu. Po zakończeniu spotkania klub zadeklarował wpłatę dwustu tysięcy funtów na wsparcie jego leczenia.

Kwota niezbyt duża, jak na możliwości finansowe Anglików, ale jakże ważna! Liczy się przede wszystkim gest i impuls do działania. Jeśli można uratować czyjeś życie za takie „drobne”, to pozostaje tylko przyklasnąć.

Wielu sportowców pomaga potrzebującym jak tylko może, często nie robiąc wokół tego szumu. Często wspomina się o działalności charytatywnej Ronaldo, Kuba Błaszczykowski ofiarował ćwierć miliona złotych na leczenie jedenastoletniego Dominika, Krzysztof Stanowski organizuje wśród sportowców akcję społecznościową „Dobro wraca”, której celem są zbiórki pieniędzy dla chorych dzieci.

Jesteśmy jak najbardziej za i mamy nadzieję, że część pieniędzy z tego wielkiego sportowego biznesu zostanie przeznaczona na pomoc tym, którzy naprawdę tego potrzebują!

Komentarze